Kabaret TEY-Smutasy i mazgaje (za oknami świta)
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (6)
Coś się z narodem dzieje niedobrego,
Nie ma za grosz poczucia humoru ludowego.
Ja was widziałem o świcie w tramwaju,
bo powracałem luźno sobie z balu.
Zawsze myślałem, że rano w tych tramwajach
jest wesoluśko, że radość was upaja,
a tu garbary, szaremary i Opole - Zdrój. Dlaczego, ludu Ty mój?
To wycie syren i ranne bicie dzwonów,
to najpiękniejsze odgłosy tego domu.
Przez 8 wylegania w tych pierzynach już dość.
Więc skąd ta poranna złość? Tym bardziej, że
Za oknami świta.
Widać, że rozkwita.
Rosną domy z prawej,
z lewej będą też.
Przecie to jest nasza
duma pospolita,
a wy jacyś tacy.
Toż to przecie grzech.
Przez chwilę myślałem:
"Może coś się stało?",
ale to by nasze Polskie Radio
dawno już podało.
Pisałaby prasa we wszystkich gazetach na pierwszych stronicach,
no bo jakaż z tego byłaby tajemnica.
I tak podniecony już nie wytrzymałem.
Razem z motorniczym, kumplem z Partyzantki, tramwaj zatrzymałem
i - jak ten natchniony poeta Horacy - zawołałem:
"Ludzie! Kochani!!
Coście tacy smutni? Przecie jedziecie do pracy. Patrzcie."
Za oknami świta.
Widać, że rozkwita.
Rosną domy z prawej,
z lewej będą też.
Przecie to jest nasza
duma pospolita,
a wy jacyś tacy.
Toż to przecie grzech.